Powrót „muzyki niepoważnej“

Wielkopolska Scena Muzyczna ma „wielkie serce“, którego puls odnalazł swoje zdrowie w Kasie Chorych. Pacjentami talentu okazały się zespoły, których brzmienie ujawnia swój rytm w fascynacjach bluesem, rockiem, jazz rockiem i w tym wszystkim, co wywodzi się z kręgu „muzyki niepoważnej“ – jak przewrotnie powiedział Krzysztof Wodniczak, niegdyś współorganizator Wielkopolskich Rytmów Młodych; dziś prowadzący projekt Jarocińskiego Ośrodka Kultury. Jego dyrektorka, Barbara Kutera, pomysłodawczyni artystycznego projektu Wielkopolska Scena Muzyczna potrafiła go sprawnie zrealizować.Przekonaliśmy się o tym 11 lipca 2013 roku podczas inauguracji cyklu.
Rangę wydarzenia dopełniło wręczenie autorskich statuetek „Wodnika“ – Krzysztofa Wodniczaka, które przyjęli: Barbara Kutera, Bogusław hARRY Harrendarczyk w imieniu zespołu Wóz hARREGO, Lech Czaban, Jarosław Kowala . Jarocin Come Back powrocił do nas ścieżką szacunku do tradycji muzyki, na której opiera się legenda Jarocina, ale też drogą odnajdującą rytm w dokonaniach współczesnych pasjonatów kultury tego miasta. Było więc legendarnie i na swój sposób młodo (lecz z doświadczeniem). Kasa Chorych – pierwsza nuta koncertu, wystąpiła w finale występów takich formacji jak: Artefuckt, Fan-Art, Hades, Stress, Takt, Tandeta Blues Band, Wóz hARREGO. Obecność takich zespołów podpowiedziała mojej wyobraźni, że skomponuję tego wieczoru piosenkę (ale o tym w ostatnim takcie artykułu). Siedziałem w szóstym rzędzie; mogłem zasiąść w czwartym albo jeszcze bliżej – tak mogły brzmieć kolejne słowa do bluesowej kompozycji. Ci, którzy byli, wiedzą, że nie o rząd tutaj chodzi, ale o poczucie wolności, którą ma w sobie „ptak, który odleciał do Boga“ – z nut zrodzony Kasy Chorych, bliski niebu, które podziwiać można „gdzieś tam na wozie“, gdy na scenę, muzyki wozem wjeżdża Wóz hARREGO. Jechał dynamicznie, hARRY w dobrej formie był, kompani jego odważni jak dźwięki rozedrganych gitar... i nie tylko gitar. Pojawiła się później jedna gitara basowa rodzaju żeńskiego, o rudych włosach i rozczochranych myślach, jakie rozogniały nuty – oddechy i wdechy, między ruchem jej dłoni a strunami instrumentu. Tak musiało być. Byłem wtedy nie tylko w przysłowiowym i dajacym nazwę zespołu Hadesie. Naraz przypomniał się rok 1970, który znam z opowieści Krzysztofa, gdy siadamy czasem w poznańskim Gnieździe PTAAAKA przy kawie i tęsknoty śmietance w opowieściach o dawnych bardach i ich muzach. Wtedy zagrał jako Uśmiech Hadesu, a ja ten uśmiech i dziś widziałem – powiedział mi pewien dziennikarz w dżinsowej kurtce, siedzący tuż obok mnie. Ogarnął nas „Taniec Światowida“ i „Wódki“ nalanej do dna. Piliśmy łykami i chaustami przeżycia muzyczne, które prześcigały się w rytmach. Prawdziwe wrażenie – na scenie JOK-u Brian Adams, Joe Cocker,Toto,Deep Purple ... w wykonaniu Fan-Art grającego głównie klasyki muzyki rozrywkowej – w 1974 roku – amatorsko, dziś – profesjonalnie. Profesjonalnym okazał się też uścisk dłoni „Elektrycznej Barbary“ – bo takim mianem określają ją muzycy jako mecenata Jarocińskiego Ośrodka Kultury. Żebym nie poczuł się tak do końca bluesowo (choć bluesa lubię) i wspomnieniowo (wspomnienia artyzmu także), posłuchałem zespołu Artefuckt, powstałego niespełna 8 lat temu; istniejącego na bazie ciężkich riffów w nastrojach amerykańskiego stoner z tatuażem punku. „Nie porośniemy mchem“ – krzyczały ich dźwięki. Te ich słowa nie są żartem i dobrze oddają zamierzenie organizowania Wielkopolskiej Sceny Muzycznej (w domyśle Rytmów Młodych), która ma promować młode, wyróżniające się zespoły oraz (aby nie odbiegać tak bardzo od tego, co jest legendą) nie pozwalać schodzić ze sceny żywym dinozaurom – tak, podczas wieczoru w JOK-u, przekonałem się, że nie jest to tylko literackie określenie, którym nazywa się m.in. muzyków z minionych epok. Oni naprawdę tak o sobie mówią: a pamiętasz tamte koncerty, dziewczyny, które zaraz po występach do nas podchodziły pod scenę, po autografy... Jeśli nawet klimat nie jest do końca dziś taki jak niegdyś, to tamta epoka trwa w sercach i co ważne – w nutach tych zespołów, które dziś mogą zaświadczyć o istnieniu tego na czym wyrosła tamta, a przecież dziś nasza kultura – jej osobowość, spontaniczność, oparta na trwałych wartościach szczerze granych i śpiewanych nut. I taki jest temat wspomnianej, przyszłej piosenki, do której wtedy słowa napisałem: Mów do mnie – Blues / co kocha, zdradza, sobie wierny jest / Mów do mnie – Rock / co w krzyku duszy trwa / Mów do mnie – Jazz Rock / co na pola wygnany ale dom swój w tobie ma / Bo ty – Muzyko Moja / masz w sobie gitary czułość gniew strach / a ja bez ciebie tylko sam / Uczyń mnie bluesem swego życia... / Uczyń mnie...
Dominik Górny
Data: 12.07.2013, godzina: 09:31:00. Autor: Dominik Górny