O co chodzi w tej kulturze”

Według badań opinii publicznej większość Polaków kojarzy kulturę z higieną, schludnym ubiorem i kulturalnym zachowaniem. Połowa respondentów na pytanie o coś, co kojarzy im się z kulturą, wskazywała na czytanie prasy. Teatru, filharmonii, galerii, nie wspominając już o operze, nie wskazał prawie nikt. To jednak tylko jedna strona. Z drugiej, nawet kultura w tak rachitycznej formie, jeśli występuje, zawsze jest zhierarchizowana. Najlepsze, że wiedzą o tym wszyscy, niezależnie o tego, czy łączą ją z czystością, czy też nie.

Hierarchia

Od około stu lat kultura zachodnia tak naprawdę dzieli się na dwie. Pierwsza jest tradycyjna (albo inaczej wysoka) i to o niej uczymy się w szkole, czytamy w podręcznikach i czasami w innych książkach, rzadziej w gazetach. Co dość znaczące – nie zawsze mamy z nią kontakt. Kultura druga natomiast jest masowa (popularna) i do niej mamy nieograniczony dostęp, gdyż produkuje się ją w ilościach hurtowych. Wszystko po to, aby zaspokoić potrzeby nie wymagających zbyt wiele odbiorców masowych, którzy jeśli z kulturą mają jakiś kontakt, to chcą się tylko rozerwać i choć na chwilę zapomnieć o swoich problemach. Kultura masowa rozwinęła nawet własne środki przekazu, którymi rzadko posługują się poważni twórcy. Są to: komiksy, kryminały, książki science-fiction, telewizja. Jeden z pierwszych teoretyków zagadnienia kultury masowej, Dwight Macdonald, pisał tak: Pojęcie kultury wysokiej zrodziło się, kiedy mieliśmy do czynienia na szeroką, społeczną skalę z problemem kultury masowej. A to się wiązało, jak państwo doskonale wiedzą, z rozwojem technik komunikowania. Bo chyba w przeszłości, w wiekach dawnych, nie było takiego podziału. Zadaję sobie dwa pytania. Czy kultura masowa może być poddana jakiemuś procesowi uszlachetnienia i odwrotnie, czy dzieła, które lokujemy w sferze kultury wysokiej, przez sam fakt ich totalnego w wielu wypadkach rozpowszechnienia, nie utracą czegoś z cech owej „wysokości”? Na pewno można postawić tezę, iż te dwa światy się stykają i przenikają, że ich relacje są zmienne i bardzo dynamiczne w czasie.

Kultura niższa?

Idąc tropem Dwighta Macdonalda i biorąc pod uwagę to, że czasami trudno jest odróżnić te dwa, dość nieuchwytne rodzaje kultur, równie prowokacyjnie można zapytać, czy jest nam w ogóle potrzebna do czegoś muzyka Mozarta, poezja Miłosza czy arcydzieła, które oglądamy w muzeach. Ostatecznie można przecież wyobrazić sobie świat, w którym wszystkie instytucje muzealne są zamknięte, jakieś odgłosy „perkusyjnopodobne” dochodzą z włączonych głośników, a wszyscy siedzą przed telewizorami, oglądają kolejny serial i nasłuchują plotek o sąsiadach. Ktoś może powiedzieć: a inni zachwycać się będą sztuką niższego polotu… a owszem, niewątpliwie będą. Można powiedzieć nawet, że będzie to zdrowe.

Sztuka, a także nauka są dyscyplinami, w których nie funkcjonują zasady demokracji. Weźmy na rożen kulturę masową i cofnijmy się na chwilę do roku 2005, do odejścia Jana Pawła II. Jakiś dwa miesiące po 2 kwietnia jeden z artystów chwalił się, że już wybudował trzydzieści pomników papieskich, a ma zamówienie na drugie tyle. Wyobraźmy sobie teraz Leonarda da Vinci, który by tak trzydzieści razy namalował Damę z łasiczką i jeszcze zapowiadał, że zrealizuje zamówienia w takim tempie, w jakim tylko będą one spływały. Trochę to nielogiczne. Kultura niższa staje się tutaj zwykłym towarem marketingowym. Jednak tak być musi. Dlatego nie powinno się jej lekceważyć, bo dzięki swej popularności jest ona instrumentem szerokiego oddziaływania na ludzi. Kultura masowa definiuje społeczeństwo, podsuwa mu wzory życia, które realizuje ono dzięki nowym technologiom. W tym jest siła, bo taka kultura nie wymaga od autora stworzenia czegoś nowego, niepowtarzalnego, ona nie rozlicza go z wartości artystycznych, za to rozlicza go z mitu. Dodatkowo, mimo że taka kultura przeznaczona jest dla szerokiego spektrum odbiorców, nie zawsze musi być artystycznie słaba, a może wręcz być bardzo udana. To jednak nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenia – mogą tu funkcjonować równocześnie i Mozart i Doda.

Funkcja dodatkowa

Kultura masowa tworzy także pewne stereotypy. Np. w kulturze amerykańskiej mamy stereotyp niezależnego dziennikarza, którego możemy spotkać właściwie wszędzie – w filmach, książkach, artykułach popularno-naukowych, a nawet komiksach. Dzieje się tak, bo dzieła kultury masowej tworzą razem pewną taką swoistą atmosferę kulturalną i sposoby myślenia. One później są, bywa że nieświadomie, przetwarzane przez kulturę wysoką i pojawia się szansa na arcydzieło. Dlatego nie możemy raczej wybrzydzać od razu na programy telewizyjne, oglądane z przejęciem przez większość ludzi. Po prostu część twórców kultury będzie zawsze traktowała swoją posługę czysto rzemieślniczo. Z tym nie zrobimy nic, bo każda kultura wysoka jest też potencjalnie masowa. Przecież najbardziej nawet zaangażowany i awangardowy artysta może nagle odnieść komercyjny sukces.

Obrona niższej kultury masowej

Myślę, że w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak brak kultury, bowiem człowiek nie potrafi bez kultury funkcjonować. Weźmy pierwszy lepszy przykład: patrzę przez okno i widzę grupkę dresiarzy ? łyse to to, krok między kolanami, ale nawet oni mają jakąś tam swoją kulturę. Jej rolę pełnią tu zwyczaje, odzywki i wyuczone na pamięć teksty. Inny przykład: powstało kiedyś określenie ?subkultura?, ale uważam, że wcale nie jest to określenie pejoratywne i wcale nie znaczy, że coś jest pod, albo z niższej półki. Subkultura też jest kulturą, bo taka właśnie jest funkcja kultury masowej. Tu nie chodzi o to, że ma ona coś jakoś tam nam przybliżać – ona jest żywiołowa, ona się rodzi sama z siebie, ona tworzy sposoby myślenia, ona tworzy pewne mity. Różnica między kulturą masową, a tą, którą nazywa się wysoką, to po prostu różnica sposobu funkcjonowania.

Teraz cofnijmy się w czasie dużo więcej, bo do lat PRL-u. W komunizmie wymyślono, że ma zniknąć literatura masowa, że wszystko ma być tylko i wyłącznie artystyczne i zniszczono zupełnie ten gatunek. Po roku 90-tym ona sama z siebie niestety nie odżyła, bo to wymaga lat. Tymczasem literatura masowa musi istnieć w normalnym społeczeństwie i dlatego na dzień dzisiejszy została ona zastąpiona importem i telewizją satelitarną. Po części jest to wina globalizacji, bo tak jest w innych krajach. Jednak, chociaż Polacy myślą teraz kulturą obcą (np. Harry Potter), jak mówi Rafał Ziemkiewicz: kultura masowa musi się odrodzić sama z siebie, bo w jakiś tam sposób żyjemy teraz w cyklu kultury masowej, bo kultura, jako taka, zrobiła się multimedialna. To jednak nie przeinacza mechanizmów, które nią rządzą. Pewnych rzeczy nie zmienimy nigdy.

Żyjemy teraz w świecie politycznej poprawności i dlatego wielu ludzi nie jest w stanie powiedzieć ?homoseksualista?, czy ?złodziej?. Mówią za to ?kochający inaczej?, albo ?uczciwy inaczej?. W sumie śmieszne to, bo nie rozumiem dlaczego oni, tak wrażliwi na wszelkie niuanse, nie są w stanie pojąć, że kultura masowa wcale nie jest kulturą gorszą, tylko po prostu kulturą inną. Ona inaczej funkcjonuje i ma inne zadania. Tak samo zupełnie chybione jest mówienie, że jakieś dzieła kultury masowej są gorsze od jakiegoś dzieła kultury wysokiej ? tego zwyczajnie porównywać nie można. To tak jakby mówić, że lalka Barbie jest gorsza od samochodzika na baterię z antenką, bo lalka Barbie nie jeździ. Problem w tym, że to są dwie kompletnie różne od siebie zabawki. Do tego jeszcze grupa odbiorców tych zabawek jest zupełnie inna ? tu kochające wszystko przebierać i czesać dziewczynki, a tu uwielbiający od najmłodszych lat mechanikę i motory dorastający chłopcy. I dlatego, jak to mówi Rafał Ziemkiewicz: rozliczanie kryminału według kryteriów powieści psychologicznej i mówienie ?ależ tam postaci są płaskie, ależ to jest powtarzalne!? jest kompletnym idiotyzmem.

Nie odżegnujmy się tak bardzo od kultury masowej, bo jak pisał Abraham Moles: kicz tkwi w głębi każdego z nas. Jest on równie stałym elementem jak grzech. Może więc powinniśmy wreszcie odejść od tych podziałów kultury na wysoką i niską. Kultura w przyrodzie jedna jest i kropka.

x

Zobasz także

Jak Paderewski do Poznania

Liczni pasażerowie na poznańskim Dworcu Głównym PKP w Poznaniu byli w niedziele 15 grudnia, grubo ...