BABA-DZIWO

BABA-DZIWO sztuka Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiejto nie tylko opowieść o dyktatorze w spódnicy. To zgrabna parabola obrazująca fuzję władzy politycznej i płci – a raczej seksualności – uwikłanych w perwersyjną grę… O co ta gra? Jak zwykle - o rząd dusz.

Toczy się jednak nie – jak chciała autorka – między skompromitowaną dyktatorką a idealizowaną klasą średnią. Antagonistami władzy są tutaj przedstawiciele grupy społecznej najgłębiej uwikłanej w grę polityczną: artyści. Bo z sadomasochistycznej relacji "ciało – polityka" rodzi się równie cudowne, co upośledzone dziecko: sztuka.
CIAŁA ODZYSKUJĄ GŁOS W tej dziwacznej, politycznej satyrze istnieje pewien metapoziom, na którym wszystkie postaci widać przede wszystkim przez pryzmat płci, a cała sfera relacji władzy i zależności poddana jest perwersyjnej seksualizacji. O czym świadczy choćby tytuł. Dlatego najważniejszym gestem interpretacyjnym jest postawienie pytania o CIAŁO każdej z postaci, o ich cielesność osadzoną w politycznym, seksualnym, a także - może nawet: przede wszystkim - performatywnym kontekście. Bo władza jest przedstawieniem dla społeczeństwa złożonego z widzów, ale jednocześnie pozostaje też wszechwidzącym, niewidzialnym obserwatorem, zamieniającym życie swoich poddanych w spektakl. Dlatego postaci z BABY-DZIWO – Norman, Petronika, Ninika, Kołopuk, Halima i inni – powinny być artystami. Na płaszczyźnie relacji pomiędzy sztuką a władzą zagadnienia związane z ciałem nabierają wyjątkowej wyrazistości, pole performatywne radykalnie się poszerza, dochodzi do szczególnej wymiany energii, nieraz szalenie podnoszącej temperaturę odbioru. O czym nie raz mogliśmy się przekonać i pewnie nie raz jeszcze będziemy mogli, bo nie od dziś wiadomo, że każda, zwłaszcza autorytarna, władza dąży do kontroli nad ciałem oraz seksualnością obywateli. Ta tendencja nie wygasa i wciąż ponosimy jej konsekwencje. Piszę te słowa w dniu, w którym nowo mianowany minister kultury w oficjalnym piśmie nakazał wstrzymanie pracy nad spektaklem, powołując się na normy obyczajowe. Wiele wskazuje na to, że możemy spodziewać się powstania nowej "klauzuli przyzwoitości" w polskiej kulturze. Ale nie chcę konstruować idei przedstawienia wokół aktualnej sytuacji politycznej w kraju, budować analogii ani pasożytować na geście dramatopisarki, która stworzyła sztukę w odniesieniu do konkretnych wydarzeń za zachodnią granicą w latach trzydziestych XX wieku. Wierzę, że sam kontekst wybrzmi tym silniej, im mniej nachalnie będzie na scenie uobecniany. A proponowana przeze mnie optyka pozwoli zadać pytanie o zakres odpowiedzialności sztuki wobec wydarzeń politycznych. Władza jest bardziej przewrotna, niż można by się było spodziewać po prostodusznej Validzie, nie działa bezpośrednio, nie przez jednoznaczną represję, ale przez niejawnie kreowaną i narzucaną normę produktywności. Narzucić ją ciału znaczy: zinstrumentalizować je, aż do momentu, w którym zacznie ucieleśniać władzę, zacznie dyscyplinować się samo. Ciało kapitalistyczne ma produkować przyjemność – toteż współczesna Valida instrumentalizuje nie tylko rozród, ale i rozkosz. Dlatego między władzą a sztuką dochodzi do tak zajadłej rywalizacji, podszytej sadomasochistycznym układem wzajemnej zależności.
Adaptacja, reżyseria: MARIA KWIECIEŃ Scenografia, światła, video: MIREK KACZMAREK Muzyka: MICHAŁ SIWAK Ruch sceniczny: GRYF Obsada: DOROTA ABBE GABRIELA FRYCZ KAROLINA GŁĄB OLIWIA NAZIMEK AGNIESZKA RÓŻAŃSKA JANUSZ ANDRZEJEWSKI MARIUSZ PUCHALSKI ŁUKASZ SCHMIDT ILDEFONS STACHOWIAK Inspicjent: JÓZEF PIECHOWIAK Asystent scenografa: KRYSTIAN SZYMCZAK Prowadzenie świateł: KRZYSZTOF WASIELEWSKI Realizacja dźwięku: SŁAWOMIR WAWRZYNIAK Premiera: 25 maja 2018 | Scena Nowa Kolejne spektakle: 26, 27, 28 maja | Scena Nowa Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu Sezon artystyczny 2017/2018
Data: 24.05.2018, godzina: 10:56:00.