Ta środa była tylko dla nas

W „Gnieździe Ptaka”, czyli siedzibie Polskiego Towarzystwa Artystów, Aktorów i Animatorów Kultury mieszczącym się w ART Hostelu dzięki inicjatywie Krzysztofa Wodniczaka, prezesa Towarzystwa, dziennikarza i menedżera muzycznego, 13 marca 2013 r. hucznie, radośnie i śpiewnie świętowano 69. urodziny Wojciecha Kordy.

W spotkaniu udział wzięli przyjaciele, znajomi i wielbiciele talentu Artysty. Wojciech Korda (Wojciech Kędziora), to znany i ceniony do dziś wokalista, gitarzysta i kompozytor, jedna z największych gwiazd „mocnego uderzenia” w Polsce, wychowanek chóru Stefana Stuligrosza „Poznańskie Słowiki”. W latach 1964 – 76 związany z grupą Niebiesko-Czarni, którego był aktywnym członkiem, a po odejściu Czesława Niemena – niekwestionowanym liderem. Po rozwiązaniu zespołu śpiewał z Adą Rusowicz. W latach 80. i 90. XX w. koncertował w USA i krajach Skandynawii. Laureat wielu konkursów i plebiscytów muzycznych. Cała Polska śpiewała jego przeboje, m.in.: Niedziela będzie dla nas!, Powiedzcie jej, Na betonie kwiaty nie rosną, Adagio cantabile czy Mamy dla was kwiaty. Był współtwócą pierwszej polskiej rock-opery Naga (1971). Oficjalną część urodzin rozpoczął K. Wodniczak prezentując gościom sylwetkę Artysty, Bogusław Graliński, odczytał napisaną przez siebie, satyryczną laudację dedykowaną Jubilatowi. Kwiatom, prezentom, serdecznym życzeniom, gratulacjom i podziękowaniom skierowanym w stronę Wojtka Kordy nie było końca. Gdy tylko mikrofon znalazł się w rękach Mistrza, rozpoczął się prawdziwy bit-bitowy show. Wspomnienia ilustrowały piosenki z repertuaru Niebiesko- Czarnych i Kordy. A wspomnienia, jak to wspomnienia: jedne wesołe, inne smutne. Pełne refleksji, a tuż za nimi iście anegdotyczne. Jubilat bowiem, na twórczej drodze swojego życia, zetknął się z wieloma wybitnymi ludźmi. Stąd nie można było nie spotkać w tej opowieści Ady Rusowicz,Franciszka Walickiego Czesława Niemena – Wydrzyckiego, Janusza Popławskiego, Krzysztofa Klenczona, Zbigniewa Podgajnego i wielu, wielu innych. Na urodzinowym spotkaniu, prócz wielu przyjaciół i współpracowników Jubilata była obecna także siostra Krzysztofa Klenczona, Hanna Klenczon. Skromny, niekonfliktowy, lojalny. Jako interpretator rocka nie miał sobie równych. Miał ponadto cechę, której brakowało innym wykonawcom: był nie tylko zafascynowany rock’n’rollem, ale otwarty na wszelkie nowości, kolejne mody i trendy. Rozwijając umiejętności wokalne z łatwością przyswajał różnorodne style, operował rozmaitymi technikami, perfekcyjnie śpiewał po angielsku – to tylko niektóre z wypowiedzi, jakie można było usłyszeć. Sześcdziesięciodziewięcioletni Artysta na swoich Urodzinach nie oszczędzał się. Swoim gościom zaprezentował artystyczny kunszt najwyższego lotu, tym samym udowadniając, że prawdziwy talent wokalny nie potrzebuje okazałej sali, profesjonalnego nagłośnienia i wieloosobowej obsługi technicznej, gdyż jak diament - obroni się sam. Krzysztof Wodniczak zapewnił Wojciecha Kordę, że w przyszłym roku, na 70. urodziny, spotkamy się w liczniejszym gronie i bardziej okazałym miejscu. Urodzinową uroczystość zakończyła tradycyjna lampka szampana, tort urodzinowy, chóralne odśpiewane Sto lat i.... wokalny jam session.
Data: 19.03.2013, godzina: 10:33:54. Autor: Dariusz Gościniak