Spowiedziowy temat rzeka

Jak się spowiadać? Temat rzeka, a przynajmniej bardzo lejący, bo od razu pojawiają się dziesiątki innych, nowych pytań: Z czego się spowiadać? Jak często się spowiadać? Czym tak naprawdę jest spowiedź powszechna? Z jakich win oczyszcza? Czy spowiedź powszechna jest nam w ogóle potrzebna? Co wymaga spowiedzi indywidualnej?

Są jeszcze inne: Czym nie warto księdzu w ogóle głowy zawracać? A co koniecznie wymaga wizyty w konfesjonale? Czy z każdym grzechem, nawet maleńkim grzeszkiem bobaskiem, od razu trzeba iść do spowiedzi? Co decyduje o ciężkości, czy też lekkości grzechów?

Spróbuję na niektóre z tych pytań odpowiedzieć. Jednak na początku zaznaczę, że nie wyczerpię, oczywiście, całego tematu – nie mam na to wystarczających wiadomości. Może jednak coś tam komuś pomogę, może coś komuś się rozjaśni – bowiem ja po prostu lubię chodzić do spowiedzi i śmiać mi się chce, kiedy mój spowiednik, a jest on Franciszkaninem, straszy mnie, że jak się spóźnię – zawsze umawiamy się na spowiedź telefonicznie - to będzie mnie dłużej spowiadał. Chyba muszę go w końcu uświadomić, ale te jego groźby brzmią tak poważnie, że aż chce się ich słuchać...

Grzechy spowiedziowe

Wróćmy jednak do tematu i zacznijmy właściwie od jego podstaw. Sprawdźmy jaka jest waga grzechów i jak odróżniać te ciężkie od lekkich. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Grzechy ciężkie to: 1. Te przeciw dziesięciu przykazaniom Bożym; 2. Przeciw przykazaniom kościelnym – tych jest już mniej, bo tylko pięć; 3. Jest jeszcze siedem grzechów głównych; 4. Rzecz ostatnia, najbardziej złożona i sprawiająca najwięcej kłopotów - grzechy wynikające z zachowań negujących osiem błogosławieństw. Koniec – tylko tyle albo aż tyle. Grzech ciężki to, a uczynię tu moje ukochane porównanie, jakby spalenie domu. Nikt nie chciałby, żeby spłonął cały jego dobytek, albo jakaś jego część. Grzech ciężki jest dobrowolnym wyrzeczeniem się Boga i Jego miłości, a to sprawa bardzo poważna. Teraz grzechy lekkie – idąc w duchu mojego porównania - są one jak bałagan w domu, Co to znaczy? A no to, że i w domu trzeba sprzątać od czasu do czasu. Jeśli mamy w pokoju bałagan, to w końcu gdzieś tam się potkniemy i przewrócimy – będzie nas bolało, a poza tym przy okazji całkiem przypadkiem możemy wywołać pożar. Tymczasem założenie jest takie, że z grzechów lekkich oczyszcza spowiedź powszechna. Ta część, zaraz na początku Mszy Świętej, nazywa się Aktem Pokuty. Ma w sobie również akt żalu, bo wierząc w Boże miłosierdzie uznajemy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni, a Kościół głosi, że żal doskonały sam z siebie gładzi grzechy lekkie, które nam się przytrafiły. Czy wobec tego jest jakikolwiek sens spowiadać się z nich znowu? Rzekłabym, że warto przy najbliższej okazji przedstawić je na spowiedzi, by pojednanie nastąpiło również w sposób widzialny.

Częstotliwość spowiedziowa


Przykazania kościelne mówią, że do spowiedzi należy przystępować co najmniej jeden raz w roku, ale to za mało. Stanowczo. Myślę, zresztą na pewno nie tylko ja, że to takie pójście po najmniejszej linii oporu, a osoby postępujące w ten sposób nie stanowią nigdy żadnych wzorów do naśladowania. Większość kapłanów proponuje spowiadać się co miesiąc, aby zachować zdrową pobożności. Są jednak i tacy, którzy mówią, że wystarczy raz na kwartał, a w Internecie trafiłam na wypowiedź pewnego ojca, którego nazwiska nie będę jednak podawać, bo chyba nie wypada, który twierdzi, że wystarczy spowiadać się raz na pół roku. Nie mam pojęcia co tak naprawdę o tym myśleć, zwłaszcza, że wiem, że pobożność Jana Pawła II kazała mu spowiadać się raz na dwa tygodnie. Inna sprawa: u osób starszych często widać skłonność do generalnych remontów - spowiedzi z całego życia. Ale tu trzeba szczególnie uważać, bo spowiadanie się z całego życia raz na rok, tylko z terapeutycznych powodów, na pewno dobrą praktyką nie jest. Zdarza się, że ktoś przypomni sobie stare przewinienia i chce się z nich spowiadać po raz sto pierwszy, a w tym, jak na dłoni, można zobaczyć Szatana, który kusi: „Kochany, taki jesteś dobry? A to pamiętasz, a to... Myślisz, że On ci wybaczył, czarni ci to wmawiają? O nie, On ci to pamięta, i to też…” (tak na marginesie dodam, że krew mnie zalewa gdy słyszę kogoś mówiącego o kapłanach „czarni”). Zasadniczo jest tak, że spowiedź generalną zaleca się tylko przed jakimiś ważnymi decyzjami życiowymi, na przykład: wstąpienie do zakonu czy ślub.

Rachunek spowiedziowy


Rachunek sumienia - wracając do mojeg domowego porównania: mieszkanie po takim rachunku jest nie tylko posprzątane i zamiecione, ale i odmalowane. Warto przyglądać się swojemu postępowaniu codziennie pod koniec dnia, nawet choć czasu nieraz brak. Dobrze jest zacząć modlitwę wieczorną od podziękowania, bo sprawia to, że zyskujemy odpowiednią perspektywę i wtedy dopiero należy postawić sobie pytanie, co złego zrobiliśmy w minionym dniu. Taki wgląd w siebie, stanięcie w prawdzie przed Bogiem, ułatwia nam pracę nad sobą. Jest to też jeden z elementów dobrej i skutecznej spowiedzi. Niestety nawet przy okazji rachunku sumienia pojawiają się problemy i mamy je wszyscy. Jak odróżnić pokusę od grzechu? To też, wbrew pozorom, nie jest takie trudne: pokusa to zachęta, a grzech – realizacja., czyli „świadome i dobrowolne przekroczenie Bożego przykazania”. Jeżeli mam myśl, że fajnie byłoby mieć pięknego i dużego misia, udającego Kubusia Puchatka, albo równie piękną i dużą lalkę Barbie z największego sklepu zabawkarskiego w Poznaniu, to jeszcze nic. Grzechem jest obmyślanie planu kradzieży którejś z zabawek, albo pieniędzy na nie, nawet jeśli ostatecznie jej nie ukradniemy. Z drugiej strony są też tacy, którzy mieszają wady z grzechami i mówią w konfesjonale: „Byłem chytry, skąpy...". Źle - nigdy nie spowiadajmy się z wad, tylko z grzechów, czyli czynów. Nie mówmy, że byliśmy leniwi, tylko że mimo obietnic, nie posprzątaliśmy tego mieszkania z mojego domowego porównania, i musiał to za nas zrobić ktoś inny. Tylko to jest grzechem, a nie nasze lenistwo.

Uczynki spowiedziowe


Pokuty nie trzeba odprawić tego samego dnia, ale do następnej spowiedzi. Często jest tak, że jeśli ktoś nie zmówi od razu różańca, nie pójdzie na Mszę w tym samym dniu albo czegoś tam innego nie zrobi – wachlarz pokutny daje tu księdzu w sumie naprawdę szerokie możliwości - jest przekonany, że zawalił sprawę i już nie próbuje wypełnić tej pokuty.

Na koniec jeszcze jedno: dlaczego lubię spowiedź? Bo po niej zawsze i niezmiennie wychodzę sobie z kościoła i mam wrażenie, że jestem tak lekka, że polecę sobie zaraz w górę na lody do Pana Boga. Tak mam po prostu. Państwo też mogą tak mieć.
Data: 12.02.2012, godzina: 17:02:00. Autor: Natalia Mikołajska