Ksiądzka – o kapłaństwie kobiet

A może książnica? Jaką nazwę nadamy kobiecie, która zostać ma księdzem? Przecież „kapłanka” byłaby zbyt prostym papugowaniem ze Starożytności. Chyba jednak na to nam przyjdzie, jeśli kobiety będą wyświęcane do sprawowania Eucharystii. Tymczasem św. Tomasz z Akwinu w swojej „Summa Theologica” pisze: Chrystus jest źródłem całego kapłaństwa. Czyli jak naprawdę jest z tymi ksiądzkami?

Największym i najpierwszym Kapłanem był i jest Chrystus, czyli jakby na to nie patrzeć: mężczyzna, nie kobieta. To On – oblubieniec składa Eucharystię - siebie w ofierze Kościołowi – oblubienicy. Natomiast w czasie Mszy św. w Jego imieniu robi to ksiądz, bo tak chciał tego Bóg. Sakrament kapłaństwa został ustanowiony przez Chrystusa w czasie Ostatniej Wieczerzy, a na tę ucztę – i to jest tutaj najważniejsze - Jezus zaprosił tylko apostołów, nie kobiety. One nawet nic na nią nie przygotowywały, ani nie były „kelnerkami” i Mu nie usługiwały, choć zwykle to właśnie robiły. Zwolennicy wyświęcania kobiet posługują się argumentem, że takie zachowanie Chrystusa było podyktowane ówczesną kulturą, ale przecież wiele działań Jezusa było oburzających i gorszących dla Żydów. Gdyby więc bardzo chciał kobietę uczynić kapłanem, bez najmniejszych oporów by to zrobił, tak jak bronił przed ukamienowaniem pewnej bezimiennej cudzołożnicy, co było śmiałym krokiem anty-obyczajowym. Podsumowując: kwestia kapłaństwa urzędowego jest dziś istotnym problemem teologicznym. Nie można go rozwiązać bez uwzględniania Objawienia, korzystając jedynie z pomocy nauk humanistycznych i społecznych.

Ksiądz-mężczyzna

Żeby zostać księdzem trzeba mieć powołanie od Boga – nikt „zdrowo myślący” nie zdecydowałby się na tak trudny kawałek chleba i tak pokręcone życie (artykuł o byciu księdzem tutaj). Kapłaństwo to zawsze niezasłużony dar i łaska. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem (J 15, 16a) – mówił swoim uczniom Jezus. Tak też było przez wieki – kapłanami zostawali, i zostają nadal, wyłącznie mężczyźni – ci wybrani przez Niego, którzy usłyszeli to słynne Pójdź za mną. Dokumenty Kościoła wyjaśniające, dlaczego święceń kapłańskich udziela się tylko mężczyznom, pojawiają się dopiero w latach 70. XX wieku. Nauczanie to jest więc młodziutkie - ma tylko 40 lat, czyli nie można mówić tu o żadnej wielowiekowej tradycji - przynajmniej tak deklarują krytycy Kościoła. Czy aby na pewno? A co z wiernością wobec planów Boga? Do tego przecież już doszliśmy – gdyby Jezus chciał, na pewno uczyniłby kobietę kapłanem. Czy  wyświęcanie kobiet nie wpłynęłaby wobec tego na spłycenie samego sakramentu kapłaństwa?

Ksiądz-kobieta


Kwestia ordynowania kobiet łączy się - zresztą musi to robić - z rozwojem cywilizacyjnym społeczeństw. Jej zwolennicy uważają, że dowartościowanie płci pięknej – czego tak usilnie domagają się niektóre feministki - byłoby możliwe jedynie dzięki wykonywaniu takich samych funkcji co mężczyźni. Niestety w ten sposób dyskryminują oni de facto kobietę, bo postrzegają ją w relacji do mężczyzny, do płci przeciwnej. A przecież wystarczyłoby spojrzeć i na kobietę i na mężczyznę w relacji do Boga. Tutaj nie ma żadnych różnic. Mają oni przecież taką samą godność - oboje są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Wobec Stwórcy istnieje więc absolutna ich równość – tutaj feminizm traci rację bytu. Ta równość jednak wcale nie oznacza jednak takich samych darów i powołań. Joanna Najfeld, publicystka i feministka pro-life, uważa, że ludzie, którzy podnoszą temat kapłaństwa kobiet, w gruncie rzeczy obrażają je sugestią, że kobieta, aby się spełniać musi imitować mężczyzn. Inaczej spogląda na to św. Paweł. Twierdzi on, że Kościół jest jak Ciało - każdy jego członek jest potrzebny i ważny, każdy ma swoje funkcje i zadania. Czy oko usłyszałoby czyjeś wołanie o pomoc? Chyba lepiej, żeby zobaczyło tonącą osobę. Pod spodem debaty o święceniach kobiet jest jeszcze znacznie większa trudność, czyli głębokie zachwianie tożsamości płci. Jan Paweł II pisze w dokumencie z 1994 roku: „Aby zatem usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci (por. Łk 22, 32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne”.

Ksiądzki w Ameryce

Obecnie święcenia kapłańskie na całym świecie udzielane są tylko mężczyznom - należy to zresztą do depozytu wiary, czyli chodzi tu po prostu o prawdę objawioną. Kto uparcie ją odrzuca, winien jest herezji. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego Kongregacja Nauki Wiary w roku 2008 wydała dekret stwierdzający, że ekskomunice podlegają: zarówno kobieta, która usiłuje przyjąć święcenia kapłańskie, jak i mężczyzna (względnie osoba) który (która) usiłuje ich udzielić. Spójrzmy na amerykańskie przykłady – tam zawsze świat jest o jeden krok do przodu, nawet jeśli ten krok jest nie do końca właściwy. W roku 2009 w Stanach Zjednoczonych siostra Louise Awers negowała doktrynę, że Kościół nie ma prawa udzielać święceń kapłańskich kobietom. Wobec tej postawy abp Daniel Pilarczyk z Cincinnati cofnął zakonnicy tzw. misję kanoniczną do katechezy, ale — i to jest warte podkreślenia - nie ekskomunikował jej. Tymczasem rok wcześniej ekskomunika spotkała zakonnika - ks. Roya Bourgeois z amerykańskiego Zgromadzenia Maryknoll. On z kolei nie tylko popierał kobiece święcenia, ale brał również udział w jednych udzielonych pewnej kobiecie - wygłosił tam kazanie, po czym, po ostrzeżeniu Kongregacji Nauki Wiary, nie wyrzekł się wcale swego postępowania i został ekskomunikowany. Ekskomunika automatycznie „objęła” też od razu „wyświęconą”. Podobnie było też z ponad 30 katoliczkami, które od 2002 r. przyjęły tam „święcenia” kapłańskie.

Chyba dobrze jest trwać w tym Kościele, który dla nas założył Chrystus? Z kapłanami mężczyznami. Przecież obiecał nam, że bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16, 18). A jeśli tych bram strzec będą kobiety - płeć  delikatna - to kto wie?
Data: 22.01.2012, godzina: 16:25:00. Autor: Natalia Mikołajska